26 lis 2016

Just keep following

  Znacie to uczucie, kiedy byliście napchani pozytywną energią i motywacją na lepsza przyszłość?
To uczucie, kiedy uwierzyliście w siebie..
Aż nagle czar prysnął, bo ponownie coś poszło nie tak.
I zadajemy sobie wtedy pytanie "Czy ma sens wierzenie w swoje możliwości, kiedy nic mi się nie udaje, kiedy po wielkich staraniach znów przegrałam."
Jak ludzie mawiają "Somebody gotta win, somebody gotta lose".
I jest to jak najbardziej prawda, jednak kiedy przegrywamy całe życie.. czy jesteśmy gorsi? 
Jak mamy się czuć i co nam da, że ktoś będzie nas pocieszał "Nic się nie stało, następnym razem się uda, nie przejmuj się" któryś raz z rzędu. Nie jesteśmy tacy świetni, jacy chcieliśmy być. 
Opowiem wam pewną anegdotkę na moim przykładzie. 
Otóż od kiedy pamiętam, zawsze lubiłam malować, rysować, po prostu tworzyć coś i zawsze rysowałam z pamięci, nawet w 1 klasie podstawowki pani mnie chwaliła, ale ja niezbyt lubiłam moje zdolności, czułam, że malarstwo jest przereklamowane i nic mi w życiu nie da (tak, nie miałam oleju w głowie). Wtedy w mojej klasie pojawiła się dziewczyna, która zaczęła również rysować i to znacznie ładniej, z prawdziwym talentem do tego. I ja po prostu się poddałam, Nie lubiłam i wciąż nie lubię rywalizować między zdolnościami, nie lubię tego, kiedy muszę się porównywać z innymi i użerać się przy "wyścigu szczurów" w tym, kto lepiej zrobił to, czy walczyć o to, kto będzie "klasową malarką". Dlatego się poddałam i oprócz rysowania koniecznych rzeczy na plastykę, w domu porzuciłam to całkowicie. Zatrzymałam mój rozwój rysownika aż do 2 gimnazjum, kiedy to chciałam znów zacząć rysować, tym razem coraz lepiej, po prostu zapragnęłam do tego wrócić..I powiem wam, że kiedy odkryłam, że nie idzie mi tak dobrze, jak chciałabym, po raz kolejny to porzuciłam na tyle, że do tej pory rysuję bardzo bardzo sporadycznie, w obawie, że znów mi nic nie wyjdzie tak, jak wyjść powinno.
Tak samo miałam z pisaniem- od dziecka pisałam wiersze i opowiadania, bo tak bardzo wierzyłam, ze kiedyś moje powieści będą bardzo popularne, a wierszy każdy będzie czytał z zapartym tchem bez znaczenia czy byłyby to wiersze dla dzieci, czy dla dojrzalszych. Po raz kolejny poddałam się z tym kiedy odkryłam, że stoję w miejscu i nic ale to nic mi absolutnie nie wychodzi, a pomysły się kończą.Po co mi pisać, skoro to nic mi nie daje? No właśnie, po co? 
Następny punkt- Taniec. Moja mama była dobra w tańcu i gimnastyce, a ja w dzieciństwie byłam bardzo rozciągnięta, najlepiej w klasie robiłam fikołki, potrafiłam zrobić gwiazdę, prawie że szpagat..ale taniec nigdy mi nie szedł, ciężko mi było zapamiętać kroki i powtórzyć je, chyba że po długim czasie, tak aż doszłam do perfekcji i nadal mam z tym problemy, wkrótce moje problemy z kręgosłupem wzięły górę i już kompletnie odechciało mi się ćwiczyć na wfie, tańczyć i robić cokolwiek. Poddałam się.
Śpiewanie- to też praktykowałam i powiem wam, że w tym przypadku najlepiej wychodzi mi nucenie pod nosem, albo śpiewanie pod prysznicem, lubię to robić ale nigdy nie brałam żadnych lekcji śpiewu, nie znam się na tym kompletnie więc też nigdy nie zrobiłam  z tym nic- zostawiam to innym! Bo ja się poddałam.
Blogowanie- etap, który praktykowałam od roku 2013 i sądziłam, że to w końcu coś, w czym będę dobra. Wiązało się to z dziennikarstwem (kiedyś naprawdę chciałam być dziennikarką) i myślałam, że polepszę moje zdolności, ale jak widać, nie wyszło mi to najlepiej. Poddałam się. (Chociaż jak widać, staram się wracać.) Jest jeszcze kilka podobnych rzeczy, których próbowałam, jak np. sport, ale jak sie spodziewacie- Poddałam się.
Angielski. Czyli coś związanego z dzisiejszym dniem- zawsze byłam osoba, która szybko łaknęła nowych języków, byłam dobra, ale nie najlepsza. Chciałam zaś po prostu się rozwijać w tym kierunku, ale nie uczyłam się, całe życie uważałam, że i tak to co już umiem mi wystarczy, ale przyszło gimnazjum i wtedy nastała bardzo duża ilość słówek i poziom się zwiększył do b2, a ja nadal olewałam to, mimo że tak bardzo chciałam się uczyć. Rewolucja nastała w marcu, kiedy było już tak blisko do testów gimnazjalnych, a ja chciałam napisać angielski jak najlepiej tylko potrafię. Zaczęło się od oglądania seriali po angielsku i na tym w sumie wtedy też skończyło, a wystarczyło, żebym tak bardzo zmieniła swój pogląd na to wszystko! I tak, udało mi się napisać w miarę dobrze. Ale potem odpuściłam naukę, czasem wracałam, czasem nie.. we wakacje w sumie nic nie zrobiłam żeby wskoczyć na wyższy level w tym wszystkim, do teraz (post jak się zacząć uczyć angielskiego już się szykuje) kiedy byłam podekscytowana programem FLEX, być może niektórym znanym ;).
Dwa miesiące starałam się, żeby tylko mój angielski był jeszcze lepszy i jeszcze lepszy- w końcu teaz umiejętność posługiwania się nim to norma, więc wstyd by był, gdybym nie umiała się nim porozumiewać. Miałam tyle nadziei i tyle motywacji, żeby się uczyć, że być może coś się uda, a jednak.. dziś dowiedziałam się, że jednak się nie dostałam do kolejnego etapu i moja przygoda skończyła się, nim się zaczęła. Czy się poddałam?
Moja pierwsza reakcja - serce mi stanęło ze zdziwienia, że tak szybko przyszły wyniki. A potem zrobiłam się cała czerwona, serce biło mi coraz szybciej, kiedy tylko przeczytałam 'NIESTETY NIE UDAŁO CI SIĘ". Wszystkie emocje ze mnie opadły i poczułam się taka..anty utalentowana. Pytania- może znowu nie jestem najlepsza? Czyżby to jakieś fatum nade mną ciążyło? Nawet w siebie uwierzyłam, ale wszystko odleciało w ułamku jednej sekundy.
Kolejne, co zrobiłam, to napisałam do mojej koleżanki, że po prostu przegrałam, nie dostałam się dalej..cały mój zapał do nauki po prostu się zmniejszył, wszystkie dobre myśli i marzenia również szlag trafił, pojawiły mi się łzy w oczach, ale nie dlatego, że nie dostałam się do dalszej częśći programu wymiany. ale dlatego, że po raz kolejny okazałam się gorsza, nieutalentowana, po prostu nie nadajaca się do niczego. I chciałam to porzucić. Znowu. Się. Poddać. 
Ale wiecie co.. to chyba oznacza, że nie powinnam się poddawać, jak przez te wszystkie lata, kiedy próbowałam sił w tylu rzeczach. Poczucie bycia głupiej, niemądrej osoby, która zaniża poziom społeczeństwa do reszty mnie dobiło, ale zdałam sobie sprawę- że to oznacza, że nie mogę się poddać w środku drogi!
Prawdą jest, że gdybym wtedy za młodu nie przerywała tych rzeczy, gdybym wciąż malowała, uczyła się tańczyć, śpiewać, pisać, blogować każdego dnia rozwijać swoje umiejętności, gdybym uczyła się angielskiego bez myśli, że i tak mi się nie przyda.. dziś na pewno byłabym dużo szczęśliwsza z tym, że coś mi jednak wychodzi, a tak to nie mam w sumie nic. 

Dlatego mam dla was rady!
  • Jeśli jesteś teraz w takim wieku, że szukasz swojej pasji, czegokolwiek, co będzie cie uszczęśliwiać - rób to dalej. 
  • Nie patrz na innych, rób po prostu swoje!
  • Nie porównuj się, nie konkuruj z innymi. 
  • Polepszaj swoje umiejętności, nie stój w miejscu
  • Nie zatrzymuj się!
  • Podążaj za tym, co czujesz! 
  • Niech nadzieja Cię nie opuszcza!
  • Pamiętaj, że nigdy nie jest za późno na naukę, więc możesz zacząć, kiedy chcesz!
  • Jesteś wartościowym człowiekiem, który robi coś dla siebie i dla własnej satysfakcji
  • Szukaj alternatyw! - nie poprzestawaj na jednej rzeczy, przecież jest tyle jeszcze do odkrycia!
  • I przede wszystkim - nie poddawaj się, jak zrobiłam to ja. Nie bierzcie ze mnie przykładu, bo ja poddałam się po jednej małe wpadce- bo nie mogłam zapamiętać jednego kroku, bo ktoś okazał się lepszy, bo raz zafałszowałam publicznie, bo ogarnęły mnie pesymistyczne myśli, że jestem do niczego.
  • Powracaj do tego, co kochałeś! 
  • Motywuj siebie, szukaj ludzi, którzy Cię zmotywują, którzy będą wsparciem, a nie zniechęceniem!
  • Nie marnujcie życia na upadki. 


everyone should be proud of yourself

DON'T SURRENDER, OKAY? 

But in order to get to the heart, 
I think sometimes you have to cut through, 
But you can ..

Just keep following!
The heartlines on your hand!
Just keep following!
The heartlines on your hand!
Keep it up!
I know you can!
Just keep following!
The heartlines on your hand!
Cause I am…

In some way, I'm there with you
Up against the wall, on a Wednesday afternoon
just keep following.
\\\

Życzę Wam miłego weekendu! 

14 komentarzy:

  1. Ja osobiście uważam ,że nic nie dzieje się przez przypadek ,nawet w złych sytuacjach są jakieś plusy.Kłody rzucane pod nogi mają nas umacniać :))

    https://zwyczajnaminika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem warto próbować nowych rzeczy, ale jeśli coś nam się jednak nie podoba, to czasem warto się poddać i szukać dalej swojej pasji :)

    Obserwuję ;*


    Mój blog - HELLO-WONDERFUL
    Pozdrawiam cieplutko:*


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi o to, że mnie się to podobało bardzo, tylko własnie z róznych czynników, czy to rywalizowania, czy po prostu braku motywacji do samorealizacji zwyczajnie porzuciłam wszystko i nie zajmowałam się niczym, ale masz racje- jesli cos sie nie podoba i odkryjemy ze to nie dla nas,warto szukac dalej :)

      Usuń
  3. Też czasami miałam takie momenty, że zwyczajnie się poddawałam. Najważniejsze to więcej razy nie popełniać tego samego błędu.
    Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne porady! :) Najważniejsze to uczyć się na swoich błędach:)
    http://uglyographyy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Really awesome post dear!
    Great blog! I'm following you! Follow back? ***
    http://omundodajesse.blogspot.pt

    OdpowiedzUsuń
  6. Najgorszą rzeczą, jaką możemy zrobić to się poddać, zatrzymać i zrezygnować. To właściwie trzy rzeczy, jednak są ze sobą powiązane. Bardzo dobrze napisany post!

    http://shizuko-ai.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiele miałam momentów w życiu kiedy się poddawałam... Bardzo żałuję, że przestałam rysować bardziej na serio niż bezsensowne szkice w zeszycie z polskiego hahah, ale to kwestia braku czasu.
    Od 10 lat ćwiczę balet. Nie wychodzi mi. Czuję się w tym beznadziejna, szczególnie w tańcu klasycznym... Ale za bardzo to kocham, żeby się poddać. Próbowałam odchodzić. Kilka razy byłam już niemal pewna, że więcej tam nie wrócę... a tym czasem otwierają się dla mnie nowe perspektywy, bo przecież kochając balet mogę wiązać z nim przyszłość na wiele sposobów, a nie tylko sam taniec. Oczywiście - która uczennica szkoły baletowej nie chciałaby tańczyć? No ale nie poddaję się. Mam teraz pod opieką grupę dzieci i prowadzę im zajęcia w ramach praktyk pedagogicznych. Nie jest najgorzej, a najwżniejsze, że jest kolejny powód, który trzyma mnie w szkole baletowej :)
    💦 YOZIZIRA.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety mam bardzo podobnie :( zawsze albo braknie mi zapału, albo po prostu brak mi wiary w to, że w czymś mogę być dobra. A może w Twoim nie odnalazłaś jeszcze czegoś, co mogłoby Cię pochłonąć w stu procentach i czemu chciałabyś się na maksa poświęcić? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z doświadczenia wiem, że próbując na siłę, nic nie wyjdzie. Będziemy się potykać w życiu tysiące razy, to nieuniknione :) ja po prostu doszłam do wniosku, że wstawanie po upadku, to swego rodzaju sztuka :)
    http://karmelowablondynka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Życie toczy się dalej, do pewnych zdarzeń po prostu nie wrócimy.
    Myślę, że możesz w każdej chwili wrócić jeszcze do swoich pasji sprzed lat, musisz tylko chcieć :)
    Kiedyś też ładnie rysowałam, ale z powodu braku czasu, nie rozwijałam go. Na pewno do tego wrócę :)
    Pozdrawiam!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Boże, naprawdę cudowny post.
    Tak jak koleżanka wyżej napisała, życie otczy się dalej...
    Ja aktualnie jestemw drugiej gimnazjum i od początku tego roku, moja miłość do angielskiego się narodziłai nie gaśnie jak na razie. Angielski jest w pewnym sensie moją pasją, nie tłumacząc nawet słowa, którego wcześniej nie widziałam na oczy, umiem powiedzieć co to za słowo. Na słuch po prostu, gdzieś się taam obiło. Życzę sobie, żebym dalej nie traciła zapału, bo chcę iść na kierunek lingwistyczny na ten roszerzony angielski. AKtualnie jestem w drugiej gimnazjum i zobaczymy jak pociągnę dalej. Mam kiklka pasji,jednak w jednej stało się tak jak u ciebie w większości przypadków. Sport. Uzyskałam już sylwetkę szczupłą, ale co z tego, skoro po akcji z "nieodpowiednim odżywianiem się" w moim wieku, przestrałąm ćwiczyć. To była dla mnie taka pasja, dalej jest. Trudno mi zebrać ctzrey litery i ruszyć.
    Cudowny blog! Obserwuję, bo aż się należy dla takiej wspanaiłęj blogerki :)
    Mnóstwo powodzenia dla Ciebie Kochana!
    Pozdrawiam! :)
    http://causeilovetodream.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Zawsze warto wierzyć w siebie i swoje możliwości. Złe chwile bardzo szybko mijają ;) Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń

UWAGA!
Nie bawię się w obs=obs!
Sprawdzam wszystkie komentarze, te z notką 'wpadnij do mnie' 'super post, zapraszam do mnie' nie będą zatwierdzane!
Po za tym dziękuję za każdy sensowny komentarz! :)

Copyright © 2014 Lipcowa , Blogger