30 wrz 2015

"Abyś wiarę swą pogłębiał i nigdy jej nie opuszczał"

Dzień 30 września nie tylko jest dniem CHŁOPAKA (Wszystkiego najlepszego!!), ale także dość ważnym wydarzeniem w życiu 3 gimnazjalistów. Bynajmniej w moim przypadku.
Dzisiaj miała się odbyć wycieczka do Lichenia, i właśnie tak się stało!
Było to zebranie wszystkich trzecich klas z diecezji, do przygotowania się do Światowych Dni Młodzieży.
Niestety nie wszystko szło po mojej myśli i nie przeżyłam tego tak, jak chciałam. 

Wyjeżdżać mieliśmy o 9.30 i po zebraniu wszystkich mogliśmy ruszać. Niestety cisnęliśmy się w małym busie, ale nie ukrywam, że był bardzo wygodny.
Po jakieś półgodzinnej trasie wysiedliśmy na parking i mogliśmy rozpoczynać pielgrzymkę!
Jak wiadomo, takie spotkania mają naszą wiarę pogłębić, oczyścić, dać nam chwilę zastanowienia,dać się wyciszyć i pomodlić wspólnie. Ale tak nie było. A szkoda!
Nasza grupa na pewno nie była w pełni wyciszona, bo nie kazdy potrafił się skupić.  Zmieszani i bardzo zdziwieni ilością młodzieży brnęliśmy przed siebie na plac, gdzie akurat skończyły się tańce i muzyka... a zaczęła przemówienie niejaka Patrycja Hurlak - aktorka, której nigdy nie na oczy nie widziałam.
Starałam się zrozumieć co ona mówi, lecz niestety nie mogłam. Przyznam, że teraz się boję i rozumiem, że chciała dobrze, ale do tej pory mam ochotę tylko płakać. Przez jej wiadomość o nawróceniu boję się cały czas, i na okrągło myślę o demonach, diabłach, o których ona tak namiętnie mówiła.
Przeraża mnie fakt, jak bardzo miała straszne życie, aby posunąć się do tego, co było, co nam opowiedziała.
Nie znałam jej osoby, ale było mi przykro, że przez nią zaczynam się obawiać wszystkiego wokoło. A inni byli oburzeni tym,co ona wygadywała..
A przecież powinnam się nawrócić, bardziej uwierzyć, prawda?
Kiedy poprosiliśmy panią o pójście do WC (a to było najlepsze , o co mogliśmy poprosić w tamtej chwili) , mogliśmy w końcu opuścić tą wielmożną kobietę i jej ... kazanie.
Wstąpiliśmy do Bazyliki i mogliśmy się wyciszyć, podziwiać ten piękny kościół i modlić. . Msza rozpoczęła się pokazem artystycznym, który baaardzo mi się podobał i uważam, ze miał bardzo jasny i zdrowy przekaz.
(Nie zapominajmy o selfie z księdzem!!)





Msza była bardzo ciekawie odtworzona, i wcale się nie nudziłam, jak u mnie w miasteczku.
Kazanie zachęcało do rozmyślania i to był jedyny moment, na którym w pełni mogłam się nacieszyć obecnością w tym miejscu.
Pod koniec wręczono biskupowi bukiet kwiatów i on dodał też swoje przemówienie.

„Z całym Kościołem chcemy poprawiać nasze serca, aby Chrystus był naszym światłem i prawdą” – powiedział hierarcha.

Nastała światłość. 
Mogliśmy się odnaleźć i ruszać dalej. Czekała na nas uczta - pomidorowa z bułką, ale raczej nikt nie był zachwycony tym pomysłem. 
Woleliśmy iść do baru i kupić sobie zapiekankę czy coś. Ja nic nie kupiłam, ale mówi się trudno, po prostu nie miałam ochoty i po 10 minutach poszliśmy do busu i pojechaliśmy do domu.
Mimo wszystko jestem zadowolona, że mogłam uczestniczyć w takim spotkaniu. 
To na prawdę dużo wnosi, no chyba nie ten rok. 


Mieliście już takie spotkania? Co o nich sądzicie? Jakie były Wasze przeżycia?

BUZIAK!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA!
Nie bawię się w obs=obs!
Sprawdzam wszystkie komentarze, te z notką 'wpadnij do mnie' 'super post, zapraszam do mnie' nie będą zatwierdzane!
Po za tym dziękuję za każdy sensowny komentarz! :)

Copyright © 2014 Lipcowa , Blogger